Literatura

Mistrz (wiersz klasyka)

Heaney Seamus

Mieszkał w samym sobie
jak gawron w wieży bez dachu.

Aby się zbliżyć, musiałem
piąć się coraz to wyżej po opuszczonych obwarowaniach,
nie cofając się ani nie podnosząc oczu
w poszukiwaniu oka czuwającego na straży
na blankach odosobnienia.

Wyzwalał z zacisku palców umyślnie po jednej karcie
swojej księgi nieuczestnictwa
i nie było w tym nic tajemnego: zaledwie
parę odwiecznych reguł, któreśmy wszyscy dawno
zapisali na swych szkolnych tabliczkach.
Każdy inicjał na pergaminie bezpieczny
w swojej pewności własnej masy i miary.
Na każdą maksymę dość miejsca.

Tak jak młoty i kliny, które już dowiodły
swej przydatności nieugiętą służbą w kamieniołomach.
Tak jak głazy wieńczące mur, na których można
spocząć w balsamie źródła.

Jakże tandetnie kruchy czułem się, schodząc w dół
po wystających z muru stopniach bez poręczy,
słysząc świadomy zamysł i śmiałość ryzyka
w łopocie skrzydeł nad głową.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przysłano: 5 marca 2010

Heaney Seamus

Inne teksty autora

KARA
Heaney Seamus
Łubin
Heaney Seamus
Otchłań
Heaney Seamus
Podana nuta
Heaney Seamus
Zbyteczne dziecko
Heaney Seamus
Broagh
Heaney Seamus
Nocna jazda
Heaney Seamus
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca